Blog > Komentarze do wpisu

The Haunting of Helen Walker czyli o duchach z podtekstem i gotykiem

Poniższy wpis poświęcony jest filmowi pod powyższym tytułem:). Z góry i z przyjemnością informuję, że znalazłem dla was bardzo ciekawy związany z owym filmem link, który na końcu wpisu. Będę jednak wdzięczny, gdy zaznajomicie się ze wszystkim co mam dziś do powiedzenia.

 

Przełom XIX i XX wieku. Życie młodego rodzeństwa Milesa i Flory zmieniło się na zawsze w wyniku śmierci rodziców. Odpowiedzialność za dzieci spadła na pewnego dość zamożnego mieszkańca Londynu, który jednak, zajęty miejskimi interesami, nie był zbyt zainteresowany ich wychowywaniem. Postanowił zatrudnić guwernantkę. Czekało ją trudne zadanie. Zręcznym słowem udało jej się wyjść z taraptów, w jakie wpędziło ją przyznanie się do braku doświadczenia w zajmowaniu się dziećmi. Mieszczanin, zapewniony o dobrych intencjach kobiety, zdradził jej szczegóły posady – miała ona przejąć całkowitą kontrolę nad wychowaniem dzieci i, bez względu na wszystko, o niczym go nie informować, wszystkie sprawy załatwiając samodzielnie. No, nie do końca samodzielnie. Pomocą miała być dla niej służba w oddalonej od miejskiego zgiełku posiadłości w Essex, gdzie przebywały dzieci. Guwernantka przybywa do Essex i szybko zaznajamia się ze swomi obowiązkami. Wszystko układa się nie najgorzej. Do czasu, gdy kobieta zaczyna coraz częściej widywać dziwne postacie, które zdają się nie pochodzić z tego świata. A raczej już nie...

Tak zarysowuje się akcja wydanej w 1898 roku noweli Henry’ego Jamesa „The Turn of the Screw”, a także jej filmowej adaptacji, „The Haunting of Helen Walker” (pol. Koszmar Helen Walker) z 1995.

Kocham filmy kostiumowe. Nawet gdy nie są udane, jest jakaś magia w tych strojach z okolic XIX wieku – włóczących po ziemi sukniach, dostojnych garniturach, towarzyszącej im klasycznej muzyce. Te elementy klasycznego gotyku w literaturze prześladują umysły zarówno tych obmyślających „nawiedzone” historie, jak i tych, którzy przekonują nas, że nawiedzonych historii są bohaterami.

"The Turn of the Screw" była swego czasu powieścią bardzo poczytną i chętnie analizowaną. Tym co nie dawało krytykom spokoju była odpowiedź na pytanie: Czy przedstawiona przez Jamesa historia to zwykła opowieść o duchach, o nawiedzonym domu, czy może wszelkie duchy to jedynie wytwór umysłu guwernantki. Powieść może rzekomo sugerować, że duchy to jedynie rezultat postępującego szaleństwa kobiety, mającego swoje źródła w trudnej przeszłości. Nie odniosłem takiego wrażenia oglądając film. Wydaje się on jednak dość uproszczoną realizacją powieści Jamesa, nie pozostawiającą czytelnikowi aż takie wiele mistycznej dobroci i słodkiego niedopowiedzenia. Gdy dodać do tego jeszcze wątek rzekomego molestowania dzieci przez człowieka, którego ducha dostrzega tracąca stopniowo grunt pod nogami kobieta, tworzy się nam potencjał niezwykłej opowieści. Potencjał, którego film nie wykorzystał chyba do końca. Chciałbym was mimo wszystko zachęcić do obejrzenia filmu, tym bardziej, że mam swoje i nie swoje ku temu powody.

Zacznę od swoich powodów. Kilka lat temu przyszło mi dość przypadkowo obejrzeć dość zapomniany polski kostiumowy film grozy „Lokis – rękopis profesora Wittembacha”. Sam film nie zrobił na mnie wybitnego wrażenia (co nie znaczy, że jest słaby, napiszę o nim co nieco w niedalekiej przyszłości). Zostałem jednak oczarowany niezwykłą atmosferą klasycznego gotyku. Od tego czasu lubię spotykać osoby, które dzielą ze mną tę sympatię. "Koszmar Heleny Walker" niesie całkiem spory ładunek tego klasycznego gotyku i skutecznie zapobiegał on przedwczesnemu zakończeniu przeze mnie seansu.

Kolejna kwestia – są wśród filmów o nawiedzonych domach takie tytuły, które choć dalekie od perfekcji, skutecznie pozostawiają ślad w psychice, nie pozwalając przez jakiś czas odzyskać pełnego spokoju. Cierpienie dzieci to straszna dziedzina. Wyjątkowe dzieci też. Nieprzesadzona teatralność filmu dopełnia działa zniszczenia. Jeśli jeszcze was nie przekonałem – dorzucę jeszcze trudne mimo wszystko do wyjaśnienia zakończenie (podtrzymuje to co powiedziałem – film jest uproszczoną wersją książki, ale nie jest czarno-biały), ujmującą scenerię i zjawiskową urodę filmowej guwernantki (przynajmniej ja byłem oczarowany).

 

Nie zamierzam recenzowanym przeze mnie filmom wystawiać ocen. Nie nazwałbym tego nawet recenzją. To bardziej opowieści o filmach. A raczej opowieści o opowieściach. I moje odczucia. Haunting of Helen Walker to bardzo ciekawa i niepokojąca historia. Czy potraktować ją na serio i wciągnąć się w świat nawiedzonego dworu, czy może podejść do całej historii z przymróżeniem oka. Nie wiem co wam sprawia przyjemność. Wiem, że z przyjemnościami nie powinno się przesadzać.

Film dostępny jest w serwisie youtube i znajdziecie go, klikając w poniższy link. Wychodzę z założenia, że stare trudno dostępne filmy można bez wyrzutów sumienia oglądać w Internecie, tym bardziej, że jego kupienie byłoby chyba dość trudne, o ile w ogóle możliwe. To film dla koneserów. Czujcie się wybrani. (Tym bardziej, jeśli będzie w stanie oglądać go bez przeszkód, gdyż nie sądze, że znajdziecie do niego polskie napisy. Ale może się mylę.)

http://www.youtube.com/watch?v=5LB_pP3OH90

Bardzo proszę, dajcie mi znać w komentarzach, jeśli widzieliście lub właśnie zamierzacie zobaczyć omawiany przeze mnie film. Jestem ciekaw waszych opinii. 

THE Turn OF THE SCREW

 

poniedziałek, 20 sierpnia 2012, nvi777

Polecane wpisy

  • Nawiedzone domy

    W ten wieczór duchów, przez jednych zwany Halloween, przez innych Dziadami, odwiedzają nas podobno różne istoty, które na co dzień zamieszkują krainę cienia. Do